Mijały dni — i




Mijały dni — i on, Topolew, wbrew woli zaczął badawczo przyglądać się człowiekowi siedzącemu naprzeciw niego, aż dojrzał coś, czego do tej pory nie przeniknął Grubski. Oto miał przed sobą inżyniera nowego typu, in-żyniera-gospodarza, który śmiało sięgał do wszystkich dziedzin życia, nie tylko do techniki. Technika była jego zawodem, jego powołaniem, ale nie ograniczał się do niej, interesował się wszystkim. Inżynier Kowszow przywiązywał wagę do tego, co wydawało się nieważne inżynierowi Topolewowi. Potrafił, na przykład, poświęcić kilka godzin na to, aby uczyć Pietię Gudkina — zamiast odrzucić jego pracę. I odwrotnie, zagadnienia, które Topolew uważał za skomplikowane, dla niego były proste. Takim prostym i nieskomplikowanym było dla niego zagadnienie stosunku do autorytetu. Gdy nie zgadzał się z kimś, to oponował, walczył, obalał. W instytucie Kowszow na pewno nieraz słyszał o Kuźmie Topolewie, ale gdy zetknął się z nim, bez namysłu zaczął go zwalczać. Ograniczoność Grubskiego była mu obca i czuł do niej antypatię. Sam jest podwładnym Beridzego i szanuje dyscyplinę, ale gdy nie zgadza się z naczelnym inżynierem, to i jemu dowodzi, że nie ma racji. Jeżeli powstaje pomiędzy nimi różnica zdań, to walczy z nim mimo osobistej przyjaźni i zależności służbowej.