— Jeżeli będziecie
— Jeżeli będziecie potrzebowali pomocy — powiedział Załkind — ja nie mówię o szpitalu — to oczywiście... Pomoc towarzysza... dla was osobiście... Powiedzcie... o każdej
porze...
— Dziękuję wam. Mnie osobiście... nic nie trzeba... — wyszeptała Olga.
Stojący przy drzwiach Topolew odgadł, że na-Olgę spadło nieszczęście i że jest jej ciężko. Z szacunkiem i współczuciem spojrzał na nią spod nastroszonych brwi. Wszystko wokół świadczyło o ciężkiej walce: nie tylko młodzi chłopcy, ale nawet kobiety były mężnymi żołnierzami. Jak to się mogło stać, że on, inżynier Topolew, uchylił się od walki? „Oswobodziwszy się od pragnień, nie znamy nadziei ni strachu" — przypomniał sobie ulubiony wiersz. Teraz powtarzając te słowa — stwierdził, iż nie godzi się /. ich treścią.
.?! Daleko orl Moskwy II
ROZDZIAŁ SZÓSTY