— Do łóżka To
— Do łóżka. To grypa, gorączka — powiedziała do Załkinda, a Topolewa zapytała po cichu: — Czy się co stało, Kuźmo Kuźmiczu?
Stary inżynier milczał. Załkind szybko włożył futrzaną czapkę z nausznikami i wyszedł wyprowadzając Topolewa. Od progu zawrócił.
— Nie mam prawa ukrywać... Lepiej będzie, jeżeli dowiecie się o tym... Jeżeli jesteście gotowi wysłuchać złej wiadomości... — Załkind zawahał się spoglądając badawczo na Olgę.
— Mówcie! — Jestem przygotowana na wszystko! — krzyknęła nerwowo. Oczy jej miały wyraz cierpienia.
— Zakomunikowano mi, że Konstanty Rodionow uchylił się od mobilizacji. Drogą oszustwa „urządził się" w pociągu sanitarnym jako lekarz. Obawiając się, że mimo wszystko wyślą go na front, postanowił zrobić z siebie na pewien czas inwalidę. Zaczął pić jakieś paskudztwa i przebrawszy miarę — otruł się.