„Nigdy nie zadawałem




„Nigdy nie zadawałem sobie pytania: czy oddaję wszystko? Oddawałem siebie bez reszty. I mnie, i was rewolucja zastała jako ludzi dorosłych, trzydziestopięcioletnich. Na pierwszy zew poszliśmy za nią wszyscy. Żaden z nas nie znalazł się wśród tych, których lud sądził w procesie szachlyńskim . Nikt mnie jeszcze nie nazwał „starym fachowcem" w ujemnym znaczeniu tego słowa. Wiedziałem, jakiemu wzniosłemu celowi służy moje życie, i z radością przyjmowałem wszystko, co mi proponowano. A jednak potępiacie mnie dzisiaj, i ja sam wydaję siebie na bezlitosny sąd sumienia." „Dlaczego zamilkłeś, Kuźmo? Mów dalej" — żądają przyjaciele. „I dawniej rozumiałem chwilami, że realne wyniki nie pokrywają się z zamiarami, z przysięgą młodości. Nieświadomie prawie czekałem na krótki moment wytchnienia, aby zebrać myśli i przeistoczyć się całkowicie. Życie nie dawało wytchnienia. Przyjeżdżałem na nowe miejsce i budowałem, budowałem. Naglono mnie i ja przynaglałem, potem przekazywałem budowę i pędziłem na inne miejsce, aby budować coś nowego. Życie coraz bardziej przyśpieszało tempo. Wojna doprowadziła to tempo do ostatecznych granic. I wtedy od razu przyszedł czas próby — dla mnie, dla Wani Mironowa; generał wyszedł z próby zwycięsko, chwała mu, a ja..."